wspomina

Leon Sikorski

ur. 15.01.1936

BIOGRAFIA

Pedagog, polonista, nauczyciel języka polskiego i niemieckiego w łódzkich szkołach średnich, lektor języka polskiego w Polsce i w Niemczech. Autor skryptów dla studentów-cudzoziemców i publikacji z metodyki nauczania języka polskiego. Autor "Opowieści bałódzkich". Prozaik i satyryk. Jego wspomnienia i opowiadania ukazywały się m.in w "Gazecie Wyborczej" i "Tyglu Kultury". Pierwsze lata życia spędził na ulicy Żytniej w Łodzi. Podczas "Bigla na Żytniej" w 2015 r. przedstawiony jako ostatni mieszkaniec z tej ulicy.

„Ostatni mieszkaniec z ulicy Żytniej”

Więc proszę państwa urodziłem się na Bałutach. Ale są to specyficzne Bałuty, ponieważ była to dzielnica żydowska. Na ulicy Żytniej pod numerem 9, co ciekawe z punktu widzenia historycznego, ta ulica Żytnia stanowiła od 1940 roku granicę getta. Tam właśnie w roku 1940 usunięto wszystkich Polaków z tej dzielnicy i w ten sposób staliśmy się po raz pierwszy, że tak powiem, bezdomnymi tułaczami. Nie pierwszy raz, bo nasza rodzina jest chyba takim klasycznym w ogóle przykładem na taką migrację. Rodzic...
więcej

„I to był początek września”

Ponieważ urodziłem się w roku 1936, więc niewiele pamiętam w ogóle z okresu dziecięcego. Ale pamiętam dokładnie pierwszy mój taki obraz, jak się domyślam, z września 1939 roku. My dzieci, moja starsza siostra i ja, lata, miesiące letnie spędzaliśmy u dziadka Lubińskiego, to jest ojciec naszej mamusi. Tam pamiętam kilka takich obrazów z początku września 1939 roku. Pamiętam, ze było bardzo dużo ludzi u dziadka, mimo że ten dom składał się z dwóch izb, no i sieni tak zwanej z kuchnią. Dzieci, jak ...
więcej

„Dreifuss, raszpla, szpilorki, szydła, dratwa, kopytnik”

W czasie wojny, kiedy nas usunięto... W jaki sposób dokładnie opuszczaliśmy ulicę Żytnią, tego nie pamiętam, ale wiem, historycznie rzecz biorąc, że to był rok 1940. Pamiętam również, ale to już ze wspomnień z roku 45 roku, kiedy ojciec mi to wyjaśniał, kiedy miałem lat dziewięć, że był największy problem z likwidacją warsztatu szewskiego. Nie chcę tutaj opowiadać w szczegółach, chociaż mógłbym powiedzieć, co na tym warsztacie, na tym stoliku szewskim się znajdowało. Że znajdował się tam dreifus...
więcej

„Wesołe miasteczko”

No i jak żyliśmy poza tym jeszcze. Pamiętam jedno i wspominam to niezwykle czule, z takim sentymentem, tego najmłodszego syna niemieckiej rodziny - Brunona. Bruno Linke miał dwóch braci, dwaj byli w Wehrmachcie, czyli wojsku niemieckim, a Bruno był najmłodszy. A ponieważ moja siostra pracowała u niego w kuchni, więc bardzo się tak moją siostrą interesował, przychodził do nas, kolegowaliśmy się. Nie pamiętam, czy on w ogóle cokolwiek mówił po polsku. Nie wiem, czy ta rodzina pochodziła z Pomorza,...
więcej

„Wyzwolenie”

Pamiętam jeszcze dokładnie, ale to niezwykle dokładnie pamiętam, noc z 19 na 20 stycznia 1945 roku, kiedy przyszło tzw. wyzwolenie. Otóż wtedy było obowiązkowe zaciemnienie - wszystkie okna były zaciemnione. To się po niemiecku nazywa ferdunklung. Było obowiązkowe. I nagle gdzieś w środku nocy zapukał ktoś do okna. Ojciec uchylił tej ciemnej żaluzji i widzi, że stoi tam pani Linkowa. Pani Linkowa mówi po niemiecku: Herr Sikorski, die Rusen sind da, co znaczyło, że Rosjanie przyszli. A mieszkaliś...
więcej

„Nie Żytnia, tylko nazywała się Ziemniaczana”

To był maj 1945 rok. Otóż, żeby odzyskać po pierwsze mieszkanie, a po drugie ten kopytnik - bo ojciec jako szewc chciał już pracować w tej wolnej Polsce i móc zarabiać - wziął mnie 9-latka - chyba to był maj, bo pamiętam, że było bardzo ciepło - i przyjechaliśmy do Łodzi. Pamiętam ze dwie takie sceny z tej wyprawy do Łodzi. Mianowicie poszliśmy na ulicę Ogrodową, z której był widok na zbombardowane getto. Tu gdzie jest Park Śródmiejski, pierwsza nazwa Park Śledzia. Tam była ulica nad Łódką, jesz...
więcej

„Jedno tylko wiem, że są takie śliczne blondynki”

W każdym razie wiosną '45 roku poszliśmy do szkoły. Pamiętam, że to była oczywiście szkoła wiejska. We wsi Tarnowa, gdzie szkoła mieściła się w prywatnym domu. Była jedna izba i w tej izbie były tzw. klasy łączone, czyli pierwsza klasa była z drugą. To był jeden rząd ławek, trzecia z czwartą drugi rząd ławek. Po południu była piąta i szósta, i tak dalej. I poszedłem z siostrą do szkoły. Siostra już uczyła się w czasie wojny. Była rok albo dwa lata wyżej ode mnie, ale siedzieliśmy, że tak pow...
więcej

„Bezdomność polonisty”

No i poszedłem na filologię polską. Skończyłem filologię polską w '60 roku i zacząłem pracować w łódzkich szkołach na Bałutach. Wróciłem na Bałuty, ale za mną, jako za bezdomnym człowiekiem i ofiarą tej, że tak powiem, bezdomności, człowiekiem wypędzonym z Bałut, ciągnęła się ta bezdomność. Ja miałem zameldowanie na Limanowskiego 161 i mogłem niby teoretycznie tam mieszkać. Ale nie mieszkałem tam, dlatego, że kiedy byłem w maturalnej klasie, powrócił już mój szwagier z wojska, z tej kopalni,...
więcej

„Mamusi zawdzięczamy język literacki”

Nasza rodzina już niestety nie wróciła do Łodzi. Nasza mama, mamusia bardzo bolała nad tym, że choć była weberką i miała przed sobą świetną przyszłość, przecież mogła po wojnie zostać, pracować jako tkaczka, niestety już do tego zawodu nie wróciła. Ale to, co zawdzięczamy naszym rodzicom, szczególnie mamusi, to jest właśnie język literacki. My w domu, jako jedyna wiejska rodzina, w tej wsi Aleksandrówce, mówiliśmy językiem literackim. Nasza mama nie mówiła językiem gwarowym. Oczywiście rozumiała...
więcej

„Ene due like fake, torbe borbe, ósme smake”

Żeby wrócić do tej mojej małej ojczyzny z ulicy Żytniej, to pamiętam, że z tych zabaw, w jakich braliśmy udział z siostrą starszą, to pamiętam taką wyliczankę w języku jidysz. Mianowicie ta wyliczanka w języku jidysz brzmi tak: ene due like fake/ torbe borbe/ ósme smake/ bęc. Przed zabawą w chowanego to się liczyło. Znam jeszcze taką: entele pętele sigi siaj/ rapete papete/ knut. Kiedy urodziła nam się wnuczka i kiedy ja jako dziadek uczyłem ją tej wyliczanki entele pętele sigi siaj i usłyszał t...
więcej

„Bigiel na Żytniej”

A na ulicę Żytnią wróciłem w roku 2015. "Bigiel łódzki". Pani redaktor, pani dyrektor Podolska prowadziła ten "Bigiel na Żytniej". Wtedy zostałem pokazany jako ostatni żyjący mieszkaniec Żytniej. Potem poszliśmy z osobami zainteresowanymi na to podwórko, gdzie stała pompa, ręczna taka. Ona stoi do dziś oczywiście. Tam okazało się, że nikt z żyjących, oprócz mnie, się tam nie odmeldował. Ale byli tam moi uczniowie, którzy pamiętali mnie po prostu z technikum mechanicznego głów...
więcej

„Długo jeszcze po wojnie robiła nam sznytki i wkładała do tytki”

Wracając do języka naszej polsko-żydowskiej dzielnicy, trzeba pamiętać, że my mówiliśmy takim językiem trochę nie czysto polskim, prawda. Pamiętam, jak nasza mama zawsze mówiła do mnie: "ty się nie zadawaj z tymi szwendkami". Szwendek to taki, co szwenda się. To słowo jest jeszcze może u starszej generacji znane, a młodzi używają jeszcze słowa szwendaczek, iść na szwendaczek gdzieś, czyli tak chodzić bez celu, a wejść na szwendaczek, to wypić jakąś tam małą wódkę, czy jakieś małe piwko...
więcej

„Zakaz wykonywania zawodu”

Chcę wrócić do moich ulubionych przedmiotów. Język polski lubiłem, matematykę lubiłem z tego prostego względu... Aha! Język polski lubiłem dlatego, że w pierwszej klasie mieliśmy młodą polonistkę z bujnymi blond włosami, w której się kochali wszyscy chłopcy ku zazdrości naszych koleżanek, których było dużo więcej. Dziewięćdziesiąt procent, nas było tylko dziesięć, procentowo biorąc. A myśmy się kochali w tej polonistce. Ale po roku ona przeszłą do biblioteki. Była kierowniczką biblioteki, no to...
więcej

„Wtedy poczuliśmy po raz pierwszy coś takiego, co się nazywa solidarność i wspólnota narodowa”

Ciekawe to były lata. Chcę tylko wspomnieć, bo opisałem to również na Facebooku. Rok '56, polski październik. Kiedy była rocznika polskiego października w ubiegłym roku, to opisałem strajki, opisałem nasze demonstracje, nasze protesty. Ja byłem na drugim roku w '56 roku. Opisałem szczególnie dokładnie i zapamiętałem to, co do godziny prawie. Kiedy sekretarzem PZPR-u w białym domu była Michalina Tatarkówna-Majkowska, tam była jakaś komisja stronnictw politycznych. To były również wybo...
więcej
powiązane zasoby

Także dostawy już nie przychodziły, nic nie dostawaliśmy, tylko produkowaliśmy z tego co było. Także już nas po prostu to była taka garstka osób, która (.) która no kończyła to wszystko. No jeszcze tk...

więcej

Solidarność w Łodzi opierała się głównie na zakładach włókienniczych. Jak by nie było tutaj tych zakładów włókienniczych, to Łódź nie miałaby żadnej siły. Jeśli chodzi o Solidarność. Myśmy tam mieli b...

więcej

MB: Ja nie miałem tu w Solidarności przeciwników. Dlaczego? Bo ja spadłem z księżyca. Ja nie należałem nigdy do żadnej partii, do żadnej organizacji. Ni stąd, ni zowąd zrobiłem strajki i jako młody cz...

więcej

Ponieważ urodziłem się w roku 1936, więc niewiele pamiętam w ogóle z okresu dziecięcego. Ale pamiętam dokładnie pierwszy mój taki obraz, jak się domyślam, z września 1939 roku. My dzieci, moja starsza...

więcej

W każdym razie wiosną '45 roku poszliśmy do szkoły. Pamiętam, że to była oczywiście szkoła wiejska. We wsi Tarnowa, gdzie szkoła mieściła się w prywatnym domu. Była jedna izba i w tej izbie były t...

więcej

Opuszczałem zakłady mięsne ze względu na zarobki, ale Feniks to już, można by powiedzieć, że ze względów politycznych. I tak się niestety też działo bo, ta nasza "Solidarność" nie zawsze był...

więcej

Ja chodziłam do szkoły, chyba najlepszej w Łodzi, to było gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej, na Kościuszki 21. po wojnie jak tam byłam, to tam był wydział geografii Uniwersytetu Łódzkiego, a teraz nie w...

więcej

Szkoła była, to znaczy chodziłam tu, na Staszica, blisko też miałam do szkoły. Nauczyciele też byli rzeczywiście bardzo dobrzy, oddani dzieciom. Tam nie było tak, że jak któreś dziecko po prostu... no...

więcej

W drukarni prasowej drukowany był album Solidarności. Tzn. był album dla Solidarności drukowany i później konsekwencją tego, jak już systemy się już troszkę zmieniały, uspokajały, zaczął wychodzić tyg...

więcej

No ale taki już jestem, nie jestem za bardzo rozgadany i nie potrafię za dużo BAJTLOWAĆ, ale przeżycia jakich doznałem, tkwią we mnie mocno i zostaną na zawsze.   * BAJTLOWAĆ – 1.&...

więcej

To był duży napływ wtedy osób przyjezdnych. I to zarówno ze wsi, bo dużo osób było, że tak powiem... tak jak w Łodzi, Żydów już nie było prawie wcale, a zakłady trzeba było odbudowywać. Ludzi było pot...

więcej

EM: No to było tak, że u Marchlewskiego był już Zarząd. Zarząd Solidarności był i też tak było, że strajki były na terenie, na produkcji. No i przyszła do nas, i my też strajkowali, bo ja tez wtenczas...

więcej
inni rozmówcy
Szukaj
zobacz również

Ulica Główna (dzisiejsza al. J. Piłsudskiego) stanowiła główny trakt na osi wschód-zachód kształtującej się Łodzi; łączyła Nową Dzielnicę z ulicą Piotrkowską. Widok na kamienicę pod nr 50, za nią bie...

więcej

Są jeszcze zwolennicy wyrobów z włosia naturalnego, oczywiście, i to są starzy klienci, nie ma młodych, młodzi nie wiedzą nawet, do czego służy ta szczotka, którą ja produkuję. Młodzi kupują jedynie p...

więcej
Logo portalu Miastograf

Logo Stowarzyszenia Topografie Logo Muzeum Miasta Łodzi Logo Muzeum Historii Polski Logo Patriotyzm Jutra Logo Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Logo Łódź Kreuje

Zrealizowano w ramach stypendium „Aktywność obywatelska” (2015)
Sfinansowano ze Środków MHP w ramach programu Patriotyzm Jutra (2019)
Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury (2018)